Żegnamy załoganta

Pogoda o poranku odzwierciedlała nasze nastroje. Niby jesteśmy na Majorce, niby miało być miło i słonecznie, a jednak trochę smutno i szaro. Szaro rzeczywiście od rana i bardzo wilgotno, a smutno, bo dziś Marian wraca do Polski. Był z nami i tak dłużej, niż pierwotnie zamierzał, ale żal nam, że obowiązki go wzywały i nie mógł z nami płynąć do końca. Cieszę się za to, że chłopcy mogli przez te półtora miesiąca mieć wszystkich trzech dziadków na pokładzie i od każdego z nich nauczyć się czegoś innego. Wspominali dziś gry rozgrywane z Marianem, wszystkie przeczytane razem książki, robienie fikołków i chodzenie na lody. Zapowiedzieli się już też z odwiedzinami u niego na wspólne pieczenie chleba i zbieranie borówek w ogrodzie 😃 Cieszę się, że będą mieli tyle wspólnych wspomnień!
Żal jednak się żegnać…

Wstaliśmy dziś wcześniej, by uściskać Mariana. Ja z chłopcami zostaliśmy na łódce, ale męska część załogi odprowadziła go na autobus, którym miał jechać do Palmy na lotnisko, stamtąd samolotem lecieć do Berlina. Gdy to piszę, prawdopodobnie już ląduje i czeka go tylko ostatni etap podróży do Polski. Prawdziwa przeprawa – 3 dni w morzu, autobus na Majorce, samolot do Berlina i na ostatek autobus do Polski 😃

Byliśmy od rana na kawce, z chłopcami cały dzień na plaży, po powrocie wzięliśmy bardzo miłą kąpiel w naprawdę wygodnych sanitariatach naszej lux mariny, dostałam do kapitana prezent – krótkie spodenki w typowo hiszpańskich kolorach, wieczorem wróciliśmy do tej samej knajpki co rano, tylko już nie na kawusię, a na sangrię, czyli niby same przyjemności, a jednak bez Mariana to już nie to samo. Wszyscy chodzą trochę markotni, a Zbyszek, to już w ogóle stracił humor z powodu braku kompana. Niby wiem, że będzie miło. Niby wiem, że przed nami jeszcze wspaniała część wyprawy, a jednak szkoda, że cała zgrana już załoga nie mogła płynąć do końca razem. Liczę na to, że ten rejs tylko nas ośmieli i rozochoci do kolejnych takich wspólnych wypraw! 😀

2 replys to Żegnamy załoganta

  1. Jedni żegnają , inni witają . Ja wczoraj tuż przed północą powitałem mojego Bosmana na pokładzie domowym . Przyjechał z cała masą wspomnień . Z pewnością szkoda , ze nie mógł z Wami zostac do końca ….

Dodaj komentarz