Wypływać, czy nie wypływać?

Mieliśmy spędzić w Aguadulce cały dzień z powodu pogorszenia pogody. Śmiesznie jest z tą pogodą. Gdy pytasz, czy będzie dobra, to trzeba najpierw uzgadnić, czy chodzi Ci o plażową, czy żeglarską. Dziś ma być niezła pogoda plażowa, czyli będzie słonecznie i ciepło, za to wiatr ma się wzmagać. Powoli przestajemy ufać wszystkim prognozom żeglarskim, ponieważ regularnie, gdy zapowiadają wiatr w porywach do 20 węzłów, wieje nam 35, gdy zapowiadają 30, wieje dobrze ponad 40 z podmuchami bliskimi 50, podczas gdy żadna z prognoz nawet się nie zająknęła na ten temat. I to nie jest tak, że sprawdzamy jeden czy dwa serwisy pogodowe. Bartek przekopuje się przez 7 różnych serwisów, tych bardziej znanych i tych lokalnych, by podjąć właściwą decyzję, a i tak ostatecznie mamy małą walkę na morzu, bo żadna z prognoz nie przewidywała tak trudnych warunków.

Zostajemy więc dziś w porcie, bo prognoza podaje wiatr maks do 15 węzłów, za to w marinie dmucha nam już blisko 30. Problemem nie jest nawet sama siła wiatru, ale jego kierunek. Wieje z zachodu czyli znowu musielibyśmy płynąć pod wiatr i 1,5 m falę. Szkoda zdrowia i jachtu, bo pewnie wytelepałoby nas trochę i wymęczyło hałasowanie. B jeszcze dla potwierdzenia idzie do kapitanatu, by dopytać, jak prognoza na dzisiaj wygląda z perspektywy lokalesów. Obserwują ją na tym akwenie od lat, mają duże doświadczenie na morzu i często lepiej są w stanie ocenić, jak rzeczywiście będzie wyglądał dzień niż statystyczne serwisy pogodowe. Już któryś raz w trakcie rejsu ktoś nam mówi, że pogoda w tym roku jest wyjątkowo nieprzewidywalna, ale jakoś się do tej pory tym nie przejmowaliśmy, zrzucając to na przypadek, ale historie o pogodzie już się zbyt często powtarzają. Ktoś mówi o tym, że w tym roku jest wyjątkowo zimno (my tego specjalnie nie odczuwamy, bo dla nas jest i tak cieplej niż w Polsce), ktoś na Ibizie mówi, że to jeden z pierwszych wieczorów, gdy ze spokojem można sobie posiedzieć wieczorem bez ciepłych ubrać (a była połowa maja, tymczasem sezon tam rozpoczyna się wraz z pierwszymi dniami kwietnia). Dziś w kapitanacie kobieta z obsługi stwierdza, że o tej porze roku plaża normalnie byłaby pełna, a teraz świeci pustkami. Podobno od 29 lat, czyli odkąd tu pracuje, nie było tak fatalnej zimy i wiosny jak w tym roku i to właśnie z powodu regularnie wiejących silnych, zimnych wiatrów. Rzeczywiście, tłumów na plaży nie ma. Dla nas jednak słońce praży niemożebnie, drobne kamyczki na plaży są tak gorące, że ciężko chodzić po nich na bosaka, woda w morzu ciepła, a do wiatru na łódce jesteśmy tak przyzwyczajeni, że w ogóle nam on nie przeszkadza. Bez niego chyba nie dałoby się spędzić na plaży więcej niż godziny, także w sumie mnie on cieszy. Chyba tylko dla takich jak my, bywalców nadbałtyckich plaż, warunki wydają się idealne. Tak naprawdę jest dużo cieplej niż nad polskim morzm. Fakt, nie leżę plackiem na plaży, tylko zawsze biegam za dziećmi, więc pewnie moje odczucia ciepła są inne. Brak tłumów akurat jest mi na rękę. Wiatr robi mi tylko dobrą robotę! Niestety także z jego powodu dziś nie wypływamy. Mamy plażę zamiast żeglowania. Po wczorajszym męczącym dniu na morzu w sumie nie mam nic przeciwko temu…

Chłopcy mają tu raj. Bawią się na kamyczkowej plaży tuż nad wodą. Gdy chcą, biegną na plac zabaw, który jest tuż za nami. Na łopatki kładzie mnie tylko komentarz młodych Brytyjczyków, którzy byli na plaży już przed nami. Gdy przychodzimy, stwierdzają, że dzieci są za głośno. Ciekawe, czy zdążyli zauważyć, że rozłożyli się tuż koło placu zabaw, czyli w miejscu, gdzie dzieci mają prawo być głośno. Później zauważam, że kobieta jest w ciąży. Stwierdzam zatem, że jest jeszcze na etapie (często złudnych) wyobrażeń, jakie jej dziecko będzie i co będzie robiło 😉
Gdy dołącza do nas Zbyszek, chłopcy grają z nim pół dnia w nogę i bronią bramki. Stefan co prawda czasem chcąc mieć dziadka tylko dla siebie, proponuje Gutkowi zabawę w publiczność ;), ale czasem brat przydaje mu się w realizacji planu strzelenia dziadkowi gola. Starszy bracholek mówi wtedy młodszemu teatralnym szeptem, by zajął czymś dziadka, Gutek łapie Zbyszka za nogi, a Stefan strzela gola. Taka braterska komitywa!

Ciekawa jestem, czy jutro pogoda będzie dobrą pogodą plażową czy żeglarską?

Dodaj komentarz