Tutaj jest wszystko, co kocham – Barbate

Na wspólny prysznic udaje się wyskoczyć z kapitanem jeszcze przed śniadaniem. Zwyczajem sprzed lat wciskamy się do męskiej albo damskiej łazienki, w zależności od tego, która jest pusta. Dziś pada na męską. Zdarzało nam się kiedyś zarzucać drugiej osobie ręcznik na głowę i tym sposobem przeprowadzać ją przez pełną ludzi łazienkę płci przeciwnej aż do kabiny prysznicowej. Obawiam się tylko, że przy sztywniactwie Anglików mogłoby to tutaj nie przejść. Boję się nawet, co zrobimy, gdy okaże się, że łazienka nie będzie już pusta, gdy przyjdzie z niej wychodzić. Trudno, najwyżej będziemy uciekać 😉

Czekając chwilę na to, aż któraś z łazienek opustoszeje przeglądamy książki wystawione w pomieszczeniu przed sanitariatami. Jest taki zwyczaj, że stare, nieużywane książki zostawia się w marinach. Możesz sobie później jakąś książkę wziąć albo swoją przeczytaną wymienić na inną. Znajdujemy tutaj stare locje z lat siedemdziesiątych, w których nie ma zdjęć, tylko rysunki marin i topografii terenu. Fenomenalna lektura. I do tego te miejsca, wyspy pacyficzne, kanały rzek w północnej Ameryce, jakieś wyspy szkockie. Rewelacja.

Idąc z powrotem przez marinę zastanawiamy się, dlaczego przez ostatnie dwa dni widzieliśmy trzy wesela w restauracji tuż nad wodą, a dziś widzimy kolejną, tym razem już nie tak młodą, parę robiącą sobie w marinie zdjęcia. Dochodzimy do wniosku, że to widocznie jest popularne miejsce na organizację imprez, bo prawda jest taka, że zabawa w marinie ma swój urok, a i zdjęcia na tle jachtów są wyjątkowo ładne 🙂

Już bez żadnych awarii wyruszamy z mariny, tankujemy cały bak i kanister tanim na Gibraltarze paliwem na stacji z wyjątkowo pomocną obsługą i wysokimi standardami bezpieczeństwa, jak to na prawdziwych Brytyjczyków przystało i ruszamy pomiędzy statkami pasażerskimi, kontenerowcami i tankowcami w stronę cieśniny. Część z nich stoi na kotwicy. Inne nas wyprzedzają lub przecinają nam kurs. Właściwie przejście cieśniny wzdłuż nie nastręcza nam większych problemów, po tym jak już dwa razy przepłynęliśmy Cieśninę Gibraltarską w poprzek.

Dziś bardzo sentymentalny dzień. Dzwonię do Zbyszka, by powiedzieć, że już bez przeszkód udało nam się wypłynąć i że przepływamy przez wyczekaną Cieśninę Gibraltarską. Rozmawiamy o tym, jak bardzo żałujemy, że nie ma go z nami na pokładzie. W ciagu dnia popatruję na afrykański brzeg z lewej strony. Kusi mnie ten kierunek. Może jeszcze kiedyś zwiedzimy jakiś fragment tego kontynentu. Teraz zadowoliliśmy się Ceutą. Może kiedyś jeszcze zobaczymy Maroko? Przez pół dnia towarzyszy nam widok dwóch kontynentów po dwóch stronach zwężającego się przejścia. Cały czas robi to na mnie wrażenie, jak tu jest tak blisko z Europy do Afryki. Gdy wypływamy na Atlantyk przy hiszpańskim wybrzeżu widzimy dużo kate’ów. Podobno w Tariffie są świetne warunki do uprawiania tego sportu, ponieważ zawsze tu wieje. Pogoda w ciągu dnia zmienia się diametralnie. Teraz jeszcze słońce prześwituje przez chmury i podświetla wodę na złoty kolor, ale już przed nami widać deszczowe, ciężkie chmury. Piotr parząc w horyzont stwierdza, że coraz bardziej lubi morze. Miło to słyszeć od kogoś, kto chciał z tobą płynąć na trzymiesięczny rejs na małym pokładzie i nadal odnajduje w tym przyjemność.
Dziś czeka nas długi dzień. Płyniemy do Barbate, ale w związku z tym, że optymalne warunki do przejścia cieśniny mieliśmy dopiero po południu, to na miejscu będziemy już po zachodzie słońca, czyli po 21. Nasi mali towarzysze pokładowej doli i niedoli wcale na to nie narzekają. Dzielą z nami wszystkie wygody i niewygody życia na jachcie i tylko podgadują, że chcieliby, by rejs trwał jak najdłużej. Moglibyśmy nie kończyć rejsu w Lizbonie. Mamy jeszcze możliwość popłynięcia na Azory, ale jest kilka powodów, dla których pewnie nie skorzystamy z tej okazji. Trudno mi się z tym pogodzić, ale też nie chcę tego robić za wszelką cenę. Żałuję jednak bardzo, że nasz rejs powoli dobiega końca. Mam tu na pokładzie wszystko co kocham. I moich najdroższych trzech chłopaków i morze. Oj, powrót do rzeczywistości będzie trudny…

2 replys to Tutaj jest wszystko, co kocham – Barbate

  1. Piękna ta wasza przygoda ale trzeba zrobić zmianę wachty 😁 i o jednego więcej chłopa do kochania 😉

Dodaj komentarz