Westernowe miasteczko i przeskok na Sardynię

Gdyby aż tak nie wiało i gdyby nie było tak zimno (całe 18 stopni, ale przy tym wietrze odczuwalna temperatura musi być dużo niższa), to z chęcią poszłabym na plażę, ale przy tej pogodzie wcale mi to nie w smak. Cóż jednak zrobić, jak się wczoraj obiecało Szerszeniom poranek na plaży, a pogoda niestety nie dopisała? Być słowną czy niesłowną matką? 😉 Na morzu fale coraz większe. Zapowiada się, że nasz start na Sardynię się opóźni, ale przynajmniej z zabawą na plaży…

Read More
Dwie Justyny na pokładzie

Wstaję przed dziećmi, by zdążyć na lokalny targ. Docieram tylko na jeden z dwóch zaplanowanych – do Mercato Vucciria, bo czasu na wszystko za mało. Tam, gdzie wczoraj w nocy była zakapiorska ulica, dziś jest kolorowo. Noc nie zdołała ukryć wszystkich wad tego miejsca, a nawet spotęgowała jego ciemny klimat, w myśl powiedzenia, że nocą budzą się demony. Za dnia wszystkie pustostany nikną za to za kolorowymi straganami. Toczy się normalne życie. Ktoś…

Read More
Palermo – miasto sprzeczności

Gdy wychodzimy na wachtę o północy i okazuje się, że noc jest ciepła, a księżyc świeci, załoga zaczyna przebąkiwać, że nuda, nic się nie dzieje. Chyba tęsknią do trudnych sztormowych warunków z tej nocy, gdy płynęliśmy na Sycylię 😉 O godzinie 3 nie jest już jednak tak nudno. Przed dziobem pokazują się trzy delfiny i towarzyszą nam już właściwie do samego Palermo. W nocy widać je bardzo dobrze dzięki światłu księżyca i naszym czołówkom, a kolejna wachta może…

Read More
Kolorowa Taormina i zdjęcie gipsu

Śpię z poczuciem, że kolejna fala naprawdę uderzy mnie w plecy, taki napór wody odczuwalny jest w kajucie dziobowej. Dopiero po jakimś czasie po zmianie kursu zaczyna nas spokojniej bujać na fali i wietrze od rufy. Zasypiam z myślą, że tego snu mi zbyt wiele nie zostało, bo rzucanie kotwicy w zatoce w Taorminie od razu postawi Szerszenie na nogi. Chłopcy jednak mnie zaskakują. Budzą się wcześniej, jeszcze przed rzuceniem kotwicy. Gdy w końcu…

Read More