Dziura w bucie, czyli Roccela Ionica

Jest 3 w nocy. Obudziłem się na wachtę o godzinę za wcześnie, ale z dwojga złego, lepiej w tę stronę (przynajmniej dla wachty schodzącej). Głupio byłoby przespać swoją turę i kazać reszcie marznąć przy sterze. Coś mi jednak nie pasuje. Jacht jest zdecydowanie zbyt stabilny, a szum wody obmywającej kadłub zdecydowanie zbyt rytmiczny, rzekłabym nawet dyskotekowy… zdecydowanie zbyt dyskotekowy. Faktycznie, przecież od wieczora stoimy w Roccelli, a w pobliskiej knajpie…

Read More
Mały Trójkąt Bermudzki – trudna noc w morzu

Tak czekaliśmy na dobry moment do wyjścia, że prawie przedobrzyliśmy. Rano fale były jeszcze dosyć duże, ale kierunek wiatru nam sprzyjał. Jednak płytkie wyjście z portu nie nastrajało nas pozytywnie do wcześniejszego wychodzenia w morze przy tym zafalowaniu. Zrobiliśmy jeszcze pranie, zakupy, wyczyściliśmy pokład. Nie zabrakło oczywiście przyjemności pomiędzy obowiązkami, czyli kawki w portowej Ristorante-Pizzeria, która ani nie jest Ristorante ani Pizzeria. Niby miły dzień, ale widać i słychać, że wszystkich…

Read More
Recykling i kot na pokładzie Waruny

Po obudzeniu zastanawiam się, dlaczego akurat w niedzielę tak głośno słychać drogę szybkiego ruchu? I gdzie ta droga w ogóle tu jest? Przecież cumujemy w zacisznej marinie w oddaleniu od niewielkiego miasteczka. Jakim cudem do tej pory przegapiłam w okolicy autostradę? Gdy przytomnieję, zdaję sobie sprawę, że to słychać nie samochody, a fale uderzające z impetem w falochron przy porcie. Oj, jak tutaj tak to słychać, to dopiero na morzu musi się dziać! Po porannej kawce i rogaliku w portowej…

Read More
Dzień przed komputerem

Mówi się, że biednemu zawsze wiatr w oczy wieje. A może jest też żeglarskie przysłowie mówiące o tym, że z wiatrem się nie dogadasz? O kierunku wiatru podobno decyduje starszy stopniem ;), ale nam ostatnio to tylko wiatr w mordę wieje albo jest stanowczo za mocny jak na ruszanie się z portu. Dziś wieje 40 w marinie, a na morzu ma się w porywach rozwiewać i do 50. Zostajemy zatem w bezpiecznym porcie. Nie będziemy z dziećmi ryzykować trudnego dnia przy…

Read More
Piątek trzynastego w Roccella Ionica

Dzień rozpoczynamy na wodzie. Kto musi, stoi na pokładzie, kto nie musi, odpoczywa po nocnych wachtach. Szykuję śniadanie i słyszę jakiś pisk z naszej kajuty. Oho, Szerszenie wstały. Obawiam się, że piski to oznaka, że nie spodobało im się obudzenie w pustym, rozkołysanym pomieszczeniu. Wpadam więc do środka i co widzę, Szerszenie się bawią i nawet nie zauważają mojej obecności. Wycofuję się cichaczem i gdy po 10 minutach drzwi otwiera Stefano, słyszę tylko: „Mamo, daj nam…

Read More