Sztorm nadchodzi, my stoimy

Już któryś raz jest tak, że gdy stoimy dłużej w porcie, to załoga się frustruje. Normalnie zrobiliśmy się jak starzy marynarze 😉 W morzu tęskno do lądu, na lądzie chce się na morze, bo nie wiadomo, co począć ze sobą w porcie. Najbardziej zgodne dni mamy chyba wtedy, gdy trochę czasu spędzamy na wodzie, a trochę w porcie, na kotwicy lub na bojce. Nawet nie chodzi o zejście na ląd, raczej o odmianę w formie spędzania czasu.…

Read More
Wyspa flamingów

Niedziela pełną gębą. Przy okazji wyprawy do pralni w marinie zaliczyliśmy kawę, a jak kawa, to i ciacho. Coś przecież trzeba robić, gdy się czeka na pranie 😃 Chłopcy pełni energii od rana (tak jakby w ciągu dnia im jej brakowało 😉) biegali po dużym placu w marinie, wspinali się na głazy porozkładane na trawnikach dla ozdoby i skakali z nich lub wyczyniali inne akrobatyczne sztuki. Niby w tygodniu w Poznaniu chodzą tylko na basen…

Read More
Westernowe miasteczko i przeskok na Sardynię

Gdyby aż tak nie wiało i gdyby nie było tak zimno (całe 18 stopni, ale przy tym wietrze odczuwalna temperatura musi być dużo niższa), to z chęcią poszłabym na plażę, ale przy tej pogodzie wcale mi to nie w smak. Cóż jednak zrobić, jak się wczoraj obiecało Szerszeniom poranek na plaży, a pogoda niestety nie dopisała? Być słowną czy niesłowną matką? 😉 Na morzu fale coraz większe. Zapowiada się, że nasz start na Sardynię się opóźni, ale przynajmniej z zabawą na plaży…

Read More
Dwie Justyny na pokładzie

Wstaję przed dziećmi, by zdążyć na lokalny targ. Docieram tylko na jeden z dwóch zaplanowanych – do Mercato Vucciria, bo czasu na wszystko za mało. Tam, gdzie wczoraj w nocy była zakapiorska ulica, dziś jest kolorowo. Noc nie zdołała ukryć wszystkich wad tego miejsca, a nawet spotęgowała jego ciemny klimat, w myśl powiedzenia, że nocą budzą się demony. Za dnia wszystkie pustostany nikną za to za kolorowymi straganami. Toczy się normalne życie. Ktoś…

Read More
Palermo – miasto sprzeczności

Gdy wychodzimy na wachtę o północy i okazuje się, że noc jest ciepła, a księżyc świeci, załoga zaczyna przebąkiwać, że nuda, nic się nie dzieje. Chyba tęsknią do trudnych sztormowych warunków z tej nocy, gdy płynęliśmy na Sycylię 😉 O godzinie 3 nie jest już jednak tak nudno. Przed dziobem pokazują się trzy delfiny i towarzyszą nam już właściwie do samego Palermo. W nocy widać je bardzo dobrze dzięki światłu księżyca i naszym czołówkom, a kolejna wachta może…

Read More
Słoneczne Lipari

Dwa ostatnie dni spędzamy w Lipari, cudownym, słonecznym miasteczku pełnym turystycznego gwaru. Nie brakuje tu też południowego klimatu. Skutery zaparkowane w uliczkach, w których nie jestem nawet w stanie rozprostować ramion. Włosi palący papierosy na progach domów, rodziny jedzące obiad przy otwartych drzwiach. Dawniej wyspy zwane eolskimi dziś od Lipari noszą właśnie nazwę Wysp Liparyjskich. Tak jak w Taorminie jest tu dużo lokalnego hand made’u, ale spotykamy…

Read More
Stromboli grzmi

Dwa widoki o wschodzie słońca spowodowały, że zaczęłam się zastanawiać, jak żyłoby się na takiej wyspie? Rybacy rozpoczynający połów w morzu na tle wschodzącego słońca i para starszych ludzi rozplątująca na brzegu sieci dały mi do myślenia, czy takie proste życie na wyspie nie byłoby kwintesencją szczęścia? Stałam na pomoście, do którego wczesnym porankiem przybiliśmy pontonem i patrzyłam jak z domu na plaży starsza kobieta wyniosła małą filiżankę kawy. Podeszła do męża stojącego…

Read More
SPA w wulkanie

Vulcano wita nas dymiącym zboczem i widokami jak ze scenografii filmu Władcy Pierścieni. Zielona, górzysta wyspa wulkaniczna z wypalonym wierzchołkiem. Raz łagodnymi zboczami, raz urwiskami nurza się w morzu. Na tle zieleni połyskują na biało ptaki zakładające na zboczach gniazda. Z daleka widać, jak nad Vulcano wisi chmura otaczająca wyspę trochę poniżej wierzchołka wznoszącego się na około 500 metrów. Z bliska zbocze wyraźnie dymi w kilkunastu miejscach i czuć…

Read More
Przedszkole pod żaglami – Cieśniną Mesyńską do Milazzo

Towarzyszą nam w drodze różne historie. W trakcie przejścia przez Cieśninę Mesyńską czytam Stefanowi fragment opowieści o Odyseuszu, jego spotkaniu z Kirke oraz o trudnej decyzji, czy przepłynąć bliżej Scylli czy Charybdy. Każdy z tych dwóch potworów czyhał na żeglarzy i stwarzał dla nich niebezpieczeństwo, stąd od ich imion pochodzi wyrażenie znaleźć się między Scyllą a Charybdą oznaczające sytuację, w której niebezpieczeństwo zagraża z dwóch stron. My po lewej burcie mamy Charybdę i przepływamy…

Read More