Prawdziwa niedziela – Formentera

Zrobiliśmy takie przygotowanie do wypłynięcia, jakbyśmy mieli conajmniej trzy dni być w morzu. Tak naprawdę wypłyniemy na wieczór, a rano będziemy już na lądzie. To nie to, co nasze wcześniejsze kilkudniowe przeloty. Jeszcze nie wiemy, czy popłyniemy dalej do Alicante, czy zatrzymamy się gdzieś wcześniej. Wyjdzie w praniu w trakcie płynięcia, dlatego warto być jednak przygotowanym na spędzenie dłuższego czasu w morzu. Z zakupów i przygotowań do nocnego przelotu zrobiło nam się prawdziwe świętowanie…

Read More
Espalmador, Formentera i karaibskie plaże

Jesteśmy na Karaibach. To znaczy, w sumie nie jesteśmy, ale krajobraz za burtą taki, jakbyśmy byli. Przypłynęliśmy tu z samego rana, po odstawieniu Ani na autobus na lotnisko w Ibizie i mamy zamiar zrobić sobie tutaj prawdziwą sobotę. Nawet kapitan porzuca zamiar pracowania. Biały piasek z różową warstewką przy brzegu i lazurowa woda kuszą nicnierobieniem! Gdyby nie jachty stojące na kotwicach, mała wyspa sprawiałaby wrażenie bezludnej. W granicy kilometra w jedną i w drugą stronę od nas…

Read More
Ibiza nigdy nie śpi

Przez cały ranek szukamy odpowiedniej zatoki do rzucenia kotwicy, wykąpania się czy wyjścia na ląd. Akurat płyniemy od tej strony, że fale przy dzisiejszym wietrze wchodzą prosto do niezbyt osłoniętych zatok i postój w nich nie byłby bezpieczny. Samo południowo-wschodznie wybrzeże jest bardzo ładne. Dużo tu pięknych formacji skalnych. Nad niektórymi plażami są naprawdę wysokie klify. To w sumie też nas zniechęca do plażowania na nich po pewnych historiach rodzinnych. Tym sposobem,…

Read More
Santa Eulalia, czyli mało imprezowa Ibiza

Stwierdzamy, że Santa Eulalia to miasto emerytów i par z dziećmi. Niby Ibiza, ale jednak mało imprezowa 😉 Może to i dobrze dla nas, bo są ciekawe place zabaw i bardzo przyjemna plaża. Woda tu ma taką temperaturę, że mogłabym się w niej moczyć bez końca! Chłopcy też z przyjemnością korzystają z plaży. Największą frajdę mają jednak z dużych fal. Wejście do wody jest płytkie. Leżą więc na brzuchu podparci jedynie rękoma,…

Read More
Odpowiednia dawka żeglowania, zwiedzania i plażowania – Cabrera

W drodze do tej malutkiej wysepki, która razem z morzem wokół niej stanowi rezerwat przyrodniczy, pięknie nam dmucha i dzięki temu praktycznie jednym halsem idziemy z Palmy na Cabrerę. Chłopcy długo siedzą ze mną na dziobie i cieszą się z bujania fal. Dopływamy późnym popołudniem. W wejściu do zatoki po lewej stronie na górze widać zamek. Będziemy chciełi go zwiedzić, ale to już plan na jutro. Dziś mamy czas tylko na kolację, za to serwujemy sobie prawdziwe smakołyki…

Read More
Piękny żeglarski dzień i Cabrera przed dziobem

Tak, zdecydowanie to był jeden z piękniejszych żeglarsko dni. Wiatr dotychczas nie bardzo nam sprzyjał i albo wiało zbyt mocno i to w twarz, albo w ogóle była flauta. Dni, które przepływaliśmy na żaglach w całości mogę policzyć na palcach jednej ręki. Ale ostatnio los jakby się do nas uśmiechnął i to był drugi z rzędu przelot w pełni na żaglach. Mieliśmy wczoraj idealną żeglarsko pogodę: sprzyjający wiatr i słońce. Jako że do przepłynięcia mieliśmy niewiele, bo około…

Read More
Dzień jak co dzień, czyli naprawiamy

Powoli przekonuję się, że rzeczywiście z życiem na jachcie związane jest ciągłe czegoś naprawianie. Tu nie ma specjalnie wielu systemów nieistotnych dla sprawnego funkcjonowania. Jest tak, że raczej jeśli coś na jachcie jest, to ma działać, a działanie tego w sposób pośredni lub bezpośredni przekłada się na bezpieczeństwo lub komfort funkcjonowania na nim ludzi. Głupi zawias od szafki, który w normalnym mieszkaniu mógłby kolebać się przez pół roku w akompaniamencie marudzenia…

Read More
Na coś się trzeba zdecydować

Nie ma czasu na wszystko. Dzień na plaży, to dzień bez zwiedzania. W sumie przez ładną pogodę umknęły mi zabytki Alcudii (jednego z ważniejszych i ładniejszych miast na Majorce) oraz Soller. Nie narzekam jednak. Nazwiedzałam się ostatnio zabytków choćby podczas przymusowego postoju z powodu sztormu w Caliari i jak to Stefan mówi, wystarczająco dużo już widziałam „starych kamieni”. Przez ostatnie dni nie było więc zabytków, tylko plaża, plaża i plaża 🙂 Najpierw ta najdłuższa na Majorce w Alcudii,…

Read More
Żegnamy załoganta

Pogoda o poranku odzwierciedlała nasze nastroje. Niby jesteśmy na Majorce, niby miało być miło i słonecznie, a jednak trochę smutno i szaro. Szaro rzeczywiście od rana i bardzo wilgotno, a smutno, bo dziś Marian wraca do Polski. Był z nami i tak dłużej, niż pierwotnie zamierzał, ale żal nam, że obowiązki go wzywały i nie mógł z nami płynąć do końca. Cieszę się za to, że chłopcy mogli przez te półtora miesiąca mieć wszystkich trzech dziadków…

Read More
Szerszenie na pokładzie

Chłopcy są prawdziwymi towarzyszami w podróży. Spędziliśmy dziś ponad 50 godzin na morzu, a oni znieśli to bez problemu. Dorośli ledwo dali radę, bo warunki pierwszego dnia dały nam mocno popalić, a Młodzi przyjmowali wszystko, co się działo bez słowa skargi. Do tej pory Gutek miewał czasem problemy przy zafalowaniu i mówił, że jest zmęczony. Niestety teraz i Stefana dopadła choroba morska, ale szybko pomógł mu sen i ostatecznie wyjście…

Read More