Pierwszy pochmurny dzień i pierwszy chłodniejszy wieczór

Nocną wachtę zaczynam od zestresowania Bolka i wyciągnięcia go półnagiego na pokład. Chcę tylko przyciemnić wyświetlacze i zegary, a przypadkowo wyłączam autopilota. Najlepsze jest to, że orientuję się od razu, co zrobiłam, ale gdy chwytam za koło sterowe, chodzi tak ciężko, że uznaję, iż autopilot jednak działa. Skupiam się na chwilę z powrotem na chartploterze i wtedy jest już za późno. Dzioby przechodzą linię wiatru i katamaran z wybranymi na drugą stronę żaglami, staje w dryf. Włączam silnik i tak jak z żaglówką próbuję tym sposobem przejechać dziobem linię wiatru, ale z katamaranem to nie takie proste. Wtedy już na pokład wpada Bolek, dopytując się, o co chodzi i w sumie moje „manewry” kończą się na zrobieniu kontrolowanej rufy.

Wiatr wieje bardzo nieregularnie, więc to nie jedyne manewry tej nocy. Ze dwa razy jeszcze zakładam ref na genule i z powrotem ją rozwijam, gdy wiatr słabnie. Tak właściwie będzie przez cały kolejny dzień, ale teraz w nocy, gdy jestem sama, przynajmniej mam co robić, nie nudzę się i mogę się rozgrzać 🙂

O północy, gdy zaliczam w dzienniku godziny z doby, na licznik wskakuje nam pierwszych 500 mil. Wznosimy za to z Bolkiem, który po mnie wchodził na wachtę mały toast. W ciągubnocy na liczniku pojawi się też 2000 mil morskich do Horty na Azorach. Za to toast wzniesiemy razem już przy śniadaniu.

Już złapałam rytm funkcjonowania na jachcie, a tu nagle Bolek zarządza zmiany. Załoga podnosi już drugi sprzeciw. Pierwszy dotyczył wyrzucania puszek do morza. Teraz „buntujemy” się z Anią przeciwko tak szybkim zmianom i ostatecznie uzgadniamy, że czwartek będzie dniem rotacji i od piątku przez kolejny tydzień będziemy funkcjonować w zmienionych godzinach wacht.

Z ciekawostek – sól już się z nas obsypuje. Wszędzie jej pełno. Pokład od niej jest śliski. Czasem wskakują na niego małe latające ryby, ale znajdujemy je, gdy już są martwe. Lubię obserwować całe ich stada wyskakujące z wody i unoszące się nad falami. Połyskują wtedy w swym locie w słońcu i na zakończenie robią efektowny chlup do wody.

W ogóle morze wygląda trochę inaczej z perspektywy tak wysokiej sterówki na katamaranie. Jest ona ze dwa metry nad wodą. Widok stąd jest inny niż ze standardowej żaglówki. Także fale obserwuje się inaczej z tej perspektywy.

Jest 18:00. Słóce zajdzie za chwilę. Idę odpocząć przed nocną wachtą, która jeszcze w starym trybie potrwa od 20 do 24.
To był pierwszy pochmurny dzień i pierwszy chłodniejszy wieczór.

1 reply to Pierwszy pochmurny dzień i pierwszy chłodniejszy wieczór

Dodaj komentarz