Połowinki trasy na Azory

„Czasami trzeba zrobić coś szalonego, by sobie przypomnieć, kim tak naprawdę się jest”. Dziś B zapytał mnie pisząc przez Garmin InReach, jak się czuję, jak to jest spełniać swoje marzenie? Przypomniał mi się wtedy ten cytat z jakiegoś filmu lub z jakiejś książki. Nie pamiętam skąd, ale pamiętam, że go zakodowała tuż przed wyjazdem i że był dla mnie znaczący. Być może na temat robienia czegoś, by potwierdzić swoją…

Read More
Jestem zmęczona

Jestem zmęczona albo przez zmianę godzin wacht albo jednak pewną monotonią płynięcia. Z tego co słyszę wiele osób po pierwszym tygodniu długiego rejsu odczuwa zmęczenie zanim się z tym oswoją. Może i mnie to dopadło. Najpierw oswajanie się z bujaniem, później z systemem wachtowy, a na dodatek jeszcze z monotonią płynięcia i „zawieszenia w próżni”. Tragedii nie ma, ale jednak najpierw nie mogę się rano zwlec z łóżka, po czym po śniadaniu zasypiam jeszcze w salonie i spóźniał…

Read More
Dzień kolorów i zmiany wachty

Robię wpis na nocnej wachcie już po północy. Zmiana godzin wachty spowodowała, że mam ją dziś między północą o czwartą rano. Na razie jeszcze nie przyzwyczaiłam się do zmiany i trudno wstawało mi się przed dwunastą w nocy, bo i trudno mi było wcześniej zasnąć. Niby nigdy nie miała problemu z rotacyjnymi wachtami. Tak jest np. na żaglowcach – codziennie masz inną wachtę o innej porze. Wtedy jednak rytm dnia teochę inaczej…

Read More
Pierwszy dzień wiosny!

Wydawałoby się, że to dobra okazja do świętowania, ale pierwszy toast wznosimy za 1000 przepłyniętych mil 🙂 Nie wyspałam się dziś zupełnie. Najpierw w nocy wybiegłam na pokład, by sprawdzić, co się stało, że Bolek odpalił silnik i zapytać, czy w czymś mu nie pomóc. Z racji tego, że nie mogłam zasnąć, włączyłam sobie audiobooka, tyle że nie ustawiłam drzemki i jak to pozostali członkowie załogi stwierdzili, coś mi gadało przez całą noc z kajucie. Może dlatego się nie wyspałam.…

Read More
Zwrotnik Raka

Chwilę po obudzeniu odczytuję wiadomości z Garmina InReach oraz od razu składam tacie pisemne życzenia urodzinowe. Pięciogodzinna różnica czasu sprawia, że gdy ja piszę do moich bliskich wieczorem, wiadomości od nich odczytuję często dopiero kolejnego dnia rano, ale dzięki temu mam miłe poranki. Taką równoczesną komunikację udaje nam się właściwie zachować tylko w trakcie pierwszych dwóch godzin mojej porannej wachty, czyli między 8 a 10. To jeszcze taki czas w PL, że B…

Read More
Oblicze Pana Oceana

Dziś pierwszy większy deszcz. Od rana było jeszcze słońce. Na niebie nie było ani jednej chmurki, a już popołudniu niebo zupełnie zasnuło się chmurami, tak że Bolek nie mógł nawet wziąć namiaru na słońce w swojej codziennej praktyce astronawigacji. Namiaru może i nie udało się wziąć, ale za to Bolek opowiadał mi o strefach czasowych i uczył jak sprawdzić, w jakich godzinach mogę w danym miejscu obserwować planety lub gwiazdy. Naprawdę to ciekawie tłumaczy!…

Read More
Pierwszy pochmurny dzień i pierwszy chłodniejszy wieczór

Nocną wachtę zaczynam od zestresowania Bolka i wyciągnięcia go półnagiego na pokład. Chcę tylko przyciemnić wyświetlacze i zegary, a przypadkowo wyłączam autopilota. Najlepsze jest to, że orientuję się od razu, co zrobiłam, ale gdy chwytam za koło sterowe, chodzi tak ciężko, że uznaję, iż autopilot jednak działa. Skupiam się na chwilę z powrotem na chartploterze i wtedy jest już za późno. Dzioby przechodzą linię wiatru i katamaran z wybranymi na drugą stronę żaglami, staje w dryf. Włączam…

Read More
Proste radości na oceanie

Gdy wychodzę o 8 na wachtę, na Ais pokazuje statek w naszej okolicy. O 8:40 widzę go już z prawej burty. Mijamy się w dużej odległości z tankowcem. Teraz to już będzie rzadki widok. A jednak okazuje się, że popołudniu na Ais ponownie widać i to dwie jednostki. Jedna daleko, nie jest w zasięgu naszego wzroku. Druga przepływa dosyć blisko. Można rozróżnić dwa żagle katamaranu. Wiatr wieje ciągle ze wschodu. Jest ciepły. To chyba nadal pasat.…

Read More
Długa droga

„Brać refy, rzucać refy, refować, rozrefowywać, żyć z morzem, żyć z ptakami, żyć teraźniejszością, nigdy nie patrzeć dalej od dnia dzisiejszego, wiedzieć, że wszystko ułoży się z czasem…” Bernard Moitessier „Długa Droga” Przeczytałam to dziś w książce, którą dostałam na urodziny i którą wzięłam ze sobą na rejs. Mogłoby to być motto mojej wyprawy. Na razie najtrudniej idzie mi skupianie się na chwili obecnej i nie wybieganie myślami daleko do przodu. Cały czas zastanawiam…

Read More
Zaczynamy prawdziwy przelot przez Atlantyk

Budzi mnie zmiana obrotów silnika. Wyspałam się. Miałam wachtę od 20 do 24 i później spałam 7 godzin z małymi przerwami. Budzę się, gdy słyszę jak silnik inaczej pracuje. Przez okienko widzę wyspy. Zatem gdzieś dopłynęliśmy, tylko gdzie? Na Martynikę jest chyba jednak za wcześnie. W sterówce na górze Ania z Bolkiem wypatrują katamaranu, z którym mamy się zamienić na pontony. Tak jak myślałam. To jeszcze nie Martynika, tylko zatoka Rodney Bay na wyspie Saint Lucia. Po dłuższej chwili…

Read More