Wyczekany Dubrovnik

Tyle razy już do niego płynęliśmy i nigdy z czasowych powodów nam się nie udało. A dziś jest – Dubrovnik! Co prawda z mariny najbliżej miasta nas odprawiają z kwitkiem. Będzie czynna dopiero latem. Cumujemy więc w marinie ACI za mostem na rzecze. Czeka nas przejażdżka autobusem do Starego Miasta, ale w tej marinie mamy w bonusie absolutnie bajkowy plac zabaw. Wygląda jak magiczny ogród porośnięty palmami oplecionymi bluszczem i poprzecinany kanałami…

Read More
Sprawność wędkarza – zatoka Okliukje na Mljecie

Poranek z powolnym rozruchem. Wystarczyło czasu i na spokojne śniadanie, zakupy i nawet szybki wypad z Szerszeniami na plan zabaw. Stefan dalej ćwiczył nową umiejętność samodzielnego huśtania. Na jachcie zdobywali jeszcze z Dziadkiem Zbyszkiem sprawność wieszania prania na relingu, co teraz było dla nich nowością, a z czasem stanie się jedną z ich pokładowych prac. Kolejny dzień ujeżdżania fal z wiatrem w dziób. Mieliśmy piękne słońce i Szerszenie spędziły cały…

Read More
Dzień flauty w drodze na Korczulę i pierwsze delfiny

Polskim sposobem można sobie trochę ponarzekać. Wczoraj fale za duże, dziś za mało wiatru. Ukuło się już na pokładzie nowe powiedzenie na takie narzekanie – za mało pieprzu w pieprzu! Ruszamy o 9 z zalanego słońcem Hvaru w stronę Korczuli. Kapitan serwuje załodze śniadanie na pokładzie. Zależy mu, by nikt nie osłabł. Wszyscy po wczorajszych falach z nieufnością podchodzą do możliwości swoich żołądków i większość chyba wolałaby sobie na wszelki wypadek darować śniadanie, byleby…

Read More
Z falą na Hvar

Jak na Niedzielę Wielkanocną przystało, wstaliśmy przed 6, tylko zamiast na rezorekcje o 6:30 ruszyliśmy w morze. No dobra, kto wstał, ten wstał. Ja wyszłam tylko w piżamce na pokład, zapytałam, czy jestem potrzebna i wróciłam do koi do Szerszeni. Pobudka była dla chłopców zaskakująca. Do tej pory aż tak łódką nie bujało. Dziś za to fala naprawdę dawała się we znaki. Szerszenie leżały długo na łóżku. Przyglądali się temu, jak troczki od kamizelek na wieszaku bujają się w rytm…

Read More
W końcu płyniemy

Wczoraj w końcu wypłynęliśmy. Po niemal tygodniu stania w Mandalinie, napraw i czekania na poprawę pogody. Wstaliśmy o 5 rano i tuż po wschodzie słońca oddaliśmy cumy kierując się do Kanału Św. Anny, mijając twierdzę Św. Mikołaja i wychodząc w końcu na otwarte morze tuż za południowym krańcem wysypy Zlarin. I to okazało się dla części załogi zgubne. Silne zafalowanie, które zostawił po sobie Jugo, mocno dało się nam we znaki. A jednak nie wszystkim.…

Read More
Poświęcenie w święceniu jaj

Rano pytam: wypływamy czy jemy? Padło jednak na robienie śniadania, bo wiatr stały w marinie to 40 węzłów, a w porywach i 47. Nie ma jednak tego złego, co by na dobre nie wyszło – czas na świętowanie! Na Szerszenie czekał słodki i zabawkowy zajączek. Tym nie znanym mi z dzieciństwa zwyczajem rozpoczęliśmy świętowanie Wielkiej Soboty. Na śniadanie szakszuka, tutejszy biały ser zgrabnie przyozdobiony przez Zbyszka, kwiaty na stole i świąteczny klimat. Szybko też stwierdziliśmy, że nawet…

Read More
Gospodarczy dzień

Tak miło i długo się spało przy akompaniamencie szumu wiatru i dzwonienia olinowania. Po sprawdzeniu wiatromierza już tak miło jednak nie było… W trakcie śniadania szturcham B w bok i mówię, że ktoś stoi przed naszym jachtem, patrzy na nasz pokład i coś komentuje. Może czegoś od nas chcą? Okazało się, że stojący przed naszą łódką skipperzy innych jachtów patrzyli na pomiary instrumentów nawigacyjnych, które akurat mieliśmy włączone na pokładzie i „podziwiali” siłę wiatru.…

Read More
Miasto, w którym chciałabym zamieszkać

Dziś jeszcze nie możemy wypłynąć. Ekipa naprawcza z mariny kończy serwis elektroniki i na 9 rano jesteśmy z nimi umówieni na testowe wypłynięcie i sprawdzenie nawigacji oraz autopilota. Przy okazji sprawdzamy kondycję kapitana 😉 Wszystkie testy wypadają pomyślnie. Teoretycznie moglibyśmy już wypływać. Wszystko jest gotowe, jednak lokalesi przebąkują o nadchodzącym silnym wietrze. Prognozy pogody nie są niby tak negatywne, ale jednak wolimy zaufać ludziom znającym morze i zostajemy dziś…

Read More
Wciąż wieje, więc wciąż stoimy

Jeśli dwóch lokalesów niezależnie pyta się, czy sprawdzasz prognozę pogody podczas informowania ich o Twoich zamiarach wypłynięcia – wiedz, że coś jest na rzeczy i powinieneś zostać w marinie. Przetestowane wielokrotnie. Kilka razy nie posłuchałem. Żyję do dzisiaj, ale co się naoglądałem trąb wodnych na morzu i innych fenomenów, o których wcześniej słyszałem tylko opowieści na kursach meteorologicznych, to moje. No i owszem. Sprawdzam prognozę pogody i to nie jedną. Wyciągam średnią z kilku serwisów meteorologicznych starając…

Read More
Nadal w porcie

Przy śniadaniu roztaczałam wizje, że my tu tak sobie na tej Desideracie będziemy mieszkać, naprawiać, gotować i w ogóle z portu nie wypłyniemy. Koło południa mój żart zaczął przybierać realne kształty, bo okazało się, że elektroniczne wspomaganie nawigacji jest usmażone. Nasz chartploter nie pokazuje odczytów GPS, ani siły wiatru, ani innych rzeczy, o których dane warto aktualizować w trakcie rejsu. Ekipa naprawcza z mariny cały dzień walczyła na pokładzie wymieniając elektrykę…

Read More