Nadal w porcie

Przy śniadaniu roztaczałam wizje, że my tu tak sobie na tej Desideracie będziemy mieszkać, naprawiać, gotować i w ogóle z portu nie wypłyniemy. Koło południa mój żart zaczął przybierać realne kształty, bo okazało się, że elektroniczne wspomaganie nawigacji jest usmażone. Nasz chartploter nie pokazuje odczytów GPS, ani siły wiatru, ani innych rzeczy, o których dane warto aktualizować w trakcie rejsu.

Ekipa naprawcza z mariny cały dzień walczyła na pokładzie wymieniając elektrykę i rozpruwając kolejne tajemne miesjca w jachcie, w których, co ciekawe, ja osobicie nie spodziewałam się zobaczyć kabelków i złączek. Zeszło im aż do kolacji. W tym czasie nasza zaloga zamocowała sitkę na sztrom relingach, siatko-hamaki na owoce pod pokładem, dokonała szeregu mniejszych napraw i ruszyła z pelcakami na podbój sklepów spożywczych, by uzupełnić nasze zapasy. Spacer do najbliższego marketu z Mariny Mandalina to dobre 25 minut marszu, a na Stare Miasto to prawdziwa wyprawa bez samochodu lub jachtu. Może jutro skorzstamy ze zwodowanego dziś tramwaju wodnego, by pozwiedzać tak spokojny o tej porze roku Sibenik. Ta mini taksówka wodna bardzo się chłopcom podobała. A może w ramach testowania jachtu i napraw na nim przeprowadzonych, podpłyniemy do kei miejskiej sami?

Szerszenie zaczynają powoli mieć już swój rytm na jachcie. Rano grywają z Marianem w warcaby lub szachy, tudzież inne gry typu Grzybobranie, namiętnie rysują i w przerwach zjadają śniadanie. Pomagają w pracach na jachcie – dziś wieszali ze mną siatko-hamaki pod pokładem i układali w nich owoce i warzywa. Później spędziliśmy sporo czasu w porcie. Jeździli samochodzikami po wszystkich murkach w okolicy i na placu zabaw, jak to Stefan mówi, ćwiczyli mięśnie. Wieczorem był czas na bajki i choć sama byłam ogromnym przeciwnikiem brania czegokolwiek z takich rozrywek na jacht, z chęcią skorzystałam z chwili oddechu. Cały dzień z Szerszeniami na pokładzie i w bliskości wody, to jednak ciągłe skupienie i wzmożona uwaga. Nawet takie czynności jak gotowanie obiadu pod pokładem na bujającej się kuchence wymagają większej dbałości o to, by nic złego się nie stało. Teraz przyznaję, taka chwila relaksu, jaką daje włączenie dzieciom bajki, jednak przydaje się dla zdrowia psychicznego rodzica 😉

Dodaj komentarz