Łódź a łódź

Dostaliśmy zaproszenie na urodziny kuzyna w mojej rodzinnej miejscowości. Przy okazji prawie po drodze chcę zajrzeć do Łodzi, by pozałatwiać kilka swoich firmowych spraw. Uprzedzam chłopców, że przed urodzinowym spotkaniem pojedziemy jeszcze do Łodzi i zupełnie pochłania mnie wir pakowania i porannego ogarniania. Gutek kilka razy rzuca jakieś teksty o falach, wietrze i przechyłach, ale szczerze, w trakcie szykowania do wyjazdu, wlatują mi one jednym uchem i wylatują drugim. Dopiero po dłuższym czasie zatrzymuję się i zdaję sobie tak naprawdę sprawę z tego, co słyszę. „Gutku – pytam – o czym Ty mówisz???” A on na to, że przecież jedziemy na łódkę, czy on ma tam zabrać swoje zabawki, czy będziemy pływać, jakie będą fale itp. Kucam przed nim i tłumaczę, że Łódź, to nazwa miasta, tak jak Poznań, że był już w Łodzi, bo tam mieszka Ciocia Kaja. Gutek nie zbity z tropu nadal twierdzi, że owszem był i żeglował i ciągnął za liny i rzucał kotwicę. Rozbawiona tym jego wywodem jeszcze raz staram mu się wytłumaczyć, że żeglowania nie będzie, że to tylko miasto tak się nazywa i nagle sama przez to moje tłumaczenie smutnieję, bo co w tym miłego, że muszę mojemu kochanemu dzielnemu żeglarzowi tłumaczyć, że nici z pływania. Tak przykro się nagle robi, że on miał na to taką ochotę, że tak by chciał wrócić na łódkę… Gutek patrzy na mnie już jakby z pełnym zrozumieniem. Wydaje się, że dotarła do niego smutna rzeczywistość i nagle stwierdza: „Acha, nie będzie żaglówki. Czyli będziemy pływać pontonem?!?”
Rozbawia mnie tym dokumentnie i już wszystkie smutki idą precz 🙂

Łódź nie łódź – załatwiamy wszystkie sprawy, spędzamy miło popołudnie w rodzinnym gronie w odwiedzinach u Ciotki z Łodzi 🙂 i już nie przejmujemy się brakiem żagli.

Z codziennych spraw – zapisaliśmy chłopców na basen, by mogli doskonalić nową umiejętność zdobytą w wakacje. Będą razem w grupie i nawet Gutek będzie wchodził na zajęcia już bez naszej asysty. Przegapiliśmy niestety odpowiednią pogodę, a właściwie odpowiednią temperaturę wody w jeziorach na test kamizelek pneumatycznych. Lato ma się ku końcowi. Jest jeszcze ciepło, ale temperatura wody w naturalnych zbiornikach bardzo mocno już się ochłodziła. Być może uda nam się jeszcze zorganizować i przeprowadzić test kamizelek właśnie na basenie chłopców.

Z przyjemności czeka nas jeszcze spotkanie z Bolkiem i jego dzielną załogą, którzy już jutro wracają z Azorów. Jestem bardzo ciekawa ich morskich opowieści i niecierpliwie czekam na możliwość porozmawiania z nimi i wymienienia doświadczeń z pływania z dziećmi na jachcie.

Na ostatni weekend września planujemy też długo już przesuwane spotkanie załogi. Do tej pory jednak cieszyliśmy się latem i nie było jak i kiedy się umówić. Myślę, że jesień będzie do tego bardziej odpowiednia. Ciekawe, czy wszyscy bedą mogli się stawić w ustalonym terminie? 🙂

2 replys to Łódź a łódź

    1. Niestety, ja kompletnie się nie wyrabiam, z tym, co bym chciała zrobić :/ I jeszcze ostatni rejs w to wskoczył.

Dodaj komentarz