Codziennie inne miejsce – Kadyks

Każdego dnia być w innym miejscu, codziennie chodzić po nowej zatoce lub marinie, zwiedzać nowe miejsca, zabytki, zaglądać w nowe uliczki. Nawet tak prozaicznie codziennie iść do innej, odmiennie wyglądającej łazienki i nie pogubić się w plątaninie ulic i pomostów, gdy wraca się do innego miejsca, w którym stoi twoja łódka – wcale mi to nie przeszkadza. Prawda jest taka, że mogłabym tak spędzić życie.

Nie jest to może kilkuletnie pływanie dookoła świata, ale i tak dziwię się, że pamiętam nazwy większości miejsc, w jakich byliśmy. Wiem, co nas tam spotkało, co się podobało, a co nas zaskoczyło. Każde z tych miejsc było na swój sposób wyjątkowe.

Może właśnie dlatego dźwięk odpalanego silnika to dla mnie ekscytacja, że znowu wyruszam do nowego miejsca, że doświadczę czegoś innego, a może podobnego, ale gdzie indziej i z innymi ludźmi.

Już od dziecka uwielbiałam te dni, kiedy można było gdzieś pojechać, zrobić coś innego niż na co dzień. Może (jeszcze) nie zwiedziłam połowy świata, ale zawsze mnie gdzieś nosi. Podobno to jest natura wodników. Wiecznie coś je gdzieś gna. Chcą doświadczać, próbować, przeżywać. Pewnie dlatego tak bardzo odpowiada mi taki sposób na życie, codziennie w innym miejscu.

Dziś rano opowiadałam B, że chciałabym kiedyś jeszcze wrócić do Afryki, poznać jeszcze jakiś jej kawałek. Popołudniu odczytujemy maila, że poszukiwani są skipperzy i załoganci do przeprowadzenia katamaranu z Kapsztadu na Malediwy i wiecie co, przez chwilę poważnie się nad tym zastanawiam. To przecież byłaby właśnie Afryka! Dopiero później dociera do mnie, że to byłby zupełnie inny rejs. Nie mogłabym tam przecież wziąć ze sobą Szerszeni. To już nie byłaby nasza rodzinna przygoda. Miałabym morze, którego tak mi zawsze brakuje, ale nie miałabym ze sobą osób, które kocham. To niby miesiąc, czy dwa, ale to nie czas teraz na takie rozstania. Może kiedyś, gdy moi mali załoganci będą starsi, razem przeprowadzimy taki jacht. A może oni już sami wtedy gdzieś popłyną, a my z B zamusztrujemy się wtedy na jakąś jednostkę, by przeżyć kolejną przygodę?

Mam nadzieję, że wszystko przed nami 😃

Meldujemy się w Kadyksie po żeglarskim, słonecznym i spokojnym dniu z pięknymi widokami na wybrzeżu i po pierwszym dniu na Atlantyku 🙂

Dodaj komentarz