Nowe wyzwanie – Atlantyk

Gna mnie w kółko na morze… I cóż ja mogę z tym zrobić?!? Wodnik w końcu ze mnie 🙂 Zdecydowałam, że płynę w rejs przez Atlantyk. Tym razem bez moich chłopaków, ale z ich pełnym wsparciem i poparciem. Wylot już 9 marca. Start na Grenadzie na Karaibach i koniec w Sibeniku w Chorwacji. Spędzę na wodzie 2 miesiące. Długo. Najbardziej boję się rozłąki z dziećmi, ale też niesamowicie się cieszę. Ze mną płynie nasz „stary” dobry przyjaciel – Bolek, żartobliwie…

Read More
Przygotuj się na przygodę!

W trakcie Boatex 2 lutego 2019 roku na Targach Poznańskich załoga Mammasailing opowiadała o wspólnym żeglowaniu, o tym jak się przygotować do tego, by zabrać na pokład dzieci i jak ich nie zrazić do żeglarstwa, za to zarazić wspólną pasją 🙂 Kliknij tu i obejrzyj zapowiedź wydarzenia!

Read More
555 Mm w 5 dni

Małe radości – po 5 dniach w morzu jak człowiek rozbiorę się w końcu do spania i spędzę tę noc w koi razem z B, bo ostatnio śpimy tylko na zmiany. Stoimy w marinie pod prądem, zakupiliśmy więc farelkę i nareszcie można zrzucić z siebie kilka warstw i wysuszyć ubrania. To będzie miła odmiana spać w cieple. Przeżyliśmy dziś za dnia i w nocy koszmarny sztorm. Poziom adrenaliny mieliśmy na tyle wysoki, że pomimo tak wychłodzonej łódki, że pod pokładem leci para…

Read More
Bilans po ponad dobie w morzu

Załoga pomniejszona o jednego załoganta. Webasto nie działa. Słońce świeci. Przeżyjemy. Wczoraj nad ranem, gdy szykowaliśmy się do dłuższego przeskoku przez Kanał La Manche i przejścia na Morze Północne, jeden z załogantów wypisał się z listy załogi. Sami już rzuciliśmy cumy, podeszliśmy do pomostu z paliwem, by zatankować przed wyjściem w morze i meldując się po kolei w marinie na każdym etapie przejścia przez basen portowy zostawiliśmy w końcu za sobą główki portu w Dover. Płynęliśmy wzdłuż pięknych…

Read More
Smak soli – Dover

Gdy wszystko idzie nie tak, jak miało być. W sumie zaczęło się bardzo miło od wypadu do Muzeum Marynarki Wojennej w Portsmouth. Nie mieliśmy już czasu na zwiedzanie całej ekspozycji, ale zobaczyliśmy część wystawy „pod dachem” oraz byliśmy na fantastycznej wycieczce z przewodnikiem po łodzi podwodnej z połowy lat czterdziestych XX wieku. To już właściwie trzecia w tym roku łódź podwodna, którą mieliśmy okazję zwiedzać. Najpierw w Hiszpanii chłopcy z B oglądali jedną…

Read More
Na motyla ;) – Portsmouth

I to jest prawdziwie miły żeglarski dzień ze sprzyjającymi wiatrami i niewielką falą, które pozwalają na przyjemne żeglowanie z kawusią na pokładzie. Pomni ostatnich wrażeń nader ostrożnie podchodziliśmy do śniadania, nie chcąc już zbytnio ufać prognozom pogody mówiącym o słabych wiatrach. Gdy więc po lekkim śniadaniu i kilku godzinach satysfakcjonującego żeglowania zaproponowałam kawusię z ciachem i owocami na pokładzie, nikt nie oponował, bo wszyscy byli już głodni. Wiatr nam dmuchał w plecy, rozłożyliśmy więc żagle…

Read More
Gdy dni zlewają się w jedno – Bournemouth

Nie ważne jest, która jest godzina, tylko czy masz wachtę. Dwa dni prawie zlały nam się w jedno. Ciemny kolor nieba nieustannie mieszany za dnia z szaro-niebiesko-zielonym kolorem wzburzonego morza, które przywitało nas i dużo większym wiatrem, i dużo większymi falami niż przewidywały to prognozy. Zamiast słabnąć, wiatr się wzmagał. Za dnia co prawda mieliśmy jeszcze cały przekrój między 20 a 40 węzłów, ale w nocy wiało już regularnie ponad 40.…

Read More
Deszcz i bujanie – Falmouth

Piątek na bojce wypełniony był mocnym bujaniem i deszczem. Do północy była cisza. Później zaczęło się rozkręcać. O 2:30 wiało już tak, że się bardzo intensywnie zastanawiałam, czy nam się łódka z boi nie zerwie. Zapowiadane pogorszenie pogody nadeszło i to z niezły impetem. Przez około 2 godziny w nocy nie mogłam spać. Okazało się, że B też czuwał. Wiatr szarpał niemiłosiernie łódką, cumy trzeszczały, jacht walczył na falach. Długo nasłuchiwałam, czy wszystko w porządku,…

Read More
Idealna łódka dla 2 osób ;)

Ogrzewanie na jachcie w końcu zadziałało i wdzięczna mu za to byłam, bo już się bałam, że będę musiała ubrać się na noc we wszystko, co ze sobą wzięłam. Taki klimat w stylu październik pod namiotem. Było jednak ciepło, miło i długo 😉 To znaczy, wyspałam się 😄 Położyłam się wcześniej spać, a właściwie padłam na kanapie w salonie i tylko przytomność B uratowała mnie przed spaniem w ciuchach 🙂 Obudziłam się o 4 nad ranem, bo mój organizm,…

Read More
Znowu nas wywiało – Falmouth

Nie wiem w sumie, jak to powiedzieć. Byłam pewna, że wrócimy jeszcze w tym roku na Desideratę. Pozostawało jedynie namówić B, a właściwie nie chodzi o samo namawianie, bo i on tego chciał. Chodziło o to, by ułożył sobie pracę tak, byśmy mogli popłynąć. Mnie zastępstwo zaproponowała moja przyjaciółka i dzięki temu mogłam spokojnie myśleć o wyprawie. Jak zwykle jednak jeszcze na kilka dni przed wyjazdem nie podjęliśmy ostatecznej decyzji. Bilety lotnicze…

Read More