Trzeci dzień w Mandalinie

Formalnie stoimy w marinie już trzeci dzień. Przynajmniej od dwóch dni ekipa serwisowa stara się, raczej mniej niż bardziej, doprowadzić jacht do stanu, w którym uznamy, że jest gotowy do wypłynięcia. Postój w marinie jakoś mnie nie przeraża ani nie smuci. Ot, są jeszcze pewne kwestie, które wymagają przygotowania. Chyba cieszę się tym, że to mój pierwszy rejs w życiu, który nie jest tak ściśle ograniczony czasowo. Niby mamy do przepłynięcia 2500 mil, niby…

Read More